Tak, dałam dupy.
Odchudzanie szło ładnie, ale stanęło w listopadzie. najpierw przyjechał długo niewidziany szwagier na 2 tygodnie, a że jest on kucharzem, to....jedzenie samo pchało się do buzi. Potem przyjechała szwagierka, potem był grudzień i "już si nie opłacało".
Ale zaczynam nowym projektem: 90/70, czyli w ciągu 90 dni, co najmniej 70 musi być spędzonych aktywnie. Najpierw chciałam ćwiczyć tylko Skalpel,ale jednak wymieniam to na aktywnośc w ogóle.
Zatem dziś: SKALPEL. Po dwóch miesiącach przerwy była to jakaś masakr,a moje mięśnie nie pamiętają, co to wysiłek...Nogi trzęsły się jak galareta, nie umiałam zrobić wszystkich powtórzeń....Pocieszam się, że jutro będzie już lepiej, a za tydzień to już w ogóle ;)
Dieta- dziś znowu przyzwyczajałam się do jedzenia co 3h. Na razie się udaje :)
W wyzwaniu 90/70- 1 dzień lenia, 1 dzien aktywności. Zostało: 69 d.a. ( dni aktywnych) i 19 d.l-r ( dni lenio-relaksu).
Nagroda: farbowanie włosów + ścięcie+ zabieg regenerujący= 150 PLN.
Zaczynajmy :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz