Dzisiaj piękna pogoda za oknem, to i się odchudzać chciało ;)
niby mało kalorii, ale zapomniałam dodać 2 kostki czekolady zjedzone rano ( każda 95 kcal, zjedzone zaraz po II śniadaniu) + kilka kawałków pieczonych ziemniaków wieczorkiem....
Na śniadanie z kolei były placuszki wg przepisu z gazety MOJE GOTOWANIE.
trzeba zmiksować 150g serka homogenizowanego waniliowego, 1/2 szklanki mąki pełnoziarnistej, 2 jajka, szczypta soli i sody. To usmażyłam na łyżce oliwy. Wyszło sztuk 12, zjadłam 3 :) Konia z rzędem temu, kto wie ile to kcal :)
Aktywność- 30 min biegu.
Ale... chyba okres się zbliża, bo i jakaś opuchnięta się czuję i taka ociężała. Biegło się znacznie gorzej niż w poniedziałek, a w dodatku starusieńkie buty się zbuntowały ( czy raczej stopy) i mnie otarły :( W sobotę pojadę się rozejrzeć za jakimiś nowymi, bo bieganie wciąga :)
a tutaj przepis na selerowe frytki :)
Jutro- dietetyk....

Zapraszam do zabawy - otagowałam Cię u siebie w poście :)
OdpowiedzUsuńJa przed okresem jestem kompletnie rozregulowana i nie mam siły na nic. Jak się położę (obojętnie w której części dnia) to od razu mnie ścina i nie chce mi się wstawać. Nie znoszę tego.
OdpowiedzUsuńKoniecznie napisz, jak przebiegła wizyta u dietetyka. Jestem bardzo ciekawa. :D
Aniu-odpowedzialam :)
OdpowiedzUsuńF.B.-relacja w dzisiejszym poście :)