środa, 17 października 2012

Dzień 21

Dzisiaj piękna pogoda za oknem, to i się odchudzać chciało ;)


niby mało kalorii, ale zapomniałam dodać 2 kostki czekolady zjedzone rano ( każda 95 kcal, zjedzone zaraz po II śniadaniu) + kilka kawałków pieczonych ziemniaków wieczorkiem....

Na śniadanie z kolei były placuszki wg przepisu z gazety MOJE GOTOWANIE.
 trzeba zmiksować 150g serka homogenizowanego waniliowego, 1/2 szklanki mąki pełnoziarnistej, 2 jajka, szczypta soli i sody. To usmażyłam na łyżce oliwy. Wyszło sztuk 12, zjadłam 3 :) Konia z rzędem temu, kto wie ile to kcal :)

Aktywność- 30 min biegu.
Ale... chyba okres się zbliża, bo i jakaś opuchnięta się czuję i taka ociężała. Biegło się znacznie gorzej niż w poniedziałek, a w dodatku starusieńkie buty się zbuntowały ( czy raczej stopy) i mnie otarły :(  W sobotę pojadę się rozejrzeć za jakimiś nowymi, bo bieganie wciąga :)

a tutaj przepis na selerowe frytki :)

Jutro- dietetyk....

3 komentarze:

  1. Zapraszam do zabawy - otagowałam Cię u siebie w poście :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja przed okresem jestem kompletnie rozregulowana i nie mam siły na nic. Jak się położę (obojętnie w której części dnia) to od razu mnie ścina i nie chce mi się wstawać. Nie znoszę tego.
    Koniecznie napisz, jak przebiegła wizyta u dietetyka. Jestem bardzo ciekawa. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Aniu-odpowedzialam :)
    F.B.-relacja w dzisiejszym poście :)

    OdpowiedzUsuń