Dzisiejszy dzień tak mi zapchniał wiosną, że postanowiłam zamienić Skalpel na bieganie. I nie żaluję :)
Myślałam, że będzie jak zawsze na początku- cieżko złapać oddech, że nogi będą ciążyć, że nie dam rady....
A tu wspaniała niespodzianka- 3,5km minęło nie wiem kiedy...:) do tego wejście schodami na 7 piętro+ brzuszki ze Skalpela i czuję, że żyję :)
Jutro znowu pobiegam, a dalej... to już zależy od pogody :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz